27.2.10

MNIEJSZE ZŁO

Po dwudziestu latach od obalenia komunizmu w Polsce, gdy wracamy do tamtych lat, myślimy o terrorze systemu, bezwzględności władz, ale i o dzielnej opozycji i odważnych młodych ludziach, którzy na przekór wszystkiemu i wszystkim, podejmują walkę z reżimem. Najnowszy film Janusza Morgensterna „Mniejsze zło” opowiada o nieco innym przedstawicielu tamtego pokolenia.

Kamil (Lesław Żurek) to student, który niewiele w życiu zrobił. Poznajemy go w momencie, gdy debiutuje w periodyku literackim. Nagle staje się rozpoznawalny, wszyscy nazywają go poetą, zdobywa powszechne uznanie. Wyrzucony z uczelni asystent (Borys Szyc) stara się go wciągnąć w działalność podziemia, a służba bezpieczeństwa we współpracę. Jednak Kamil jest cwanym młodym człowiekiem i uważnie wybiera z otaczającego go świata to, co mu się najlepiej opłaca. Kobiety są jak rękawiczki, które czasem stają się dla niego środkiem do osiągnięcia celu.

Film Morgensterna pokazuje niebanalną historię studenta, który nie jest zapalonym opozycjonistą na początku lat 80-tych. Wszystko, co najważniejsze dzieje się w tle – porozumienie sierpniowe, wprowadzenie stanu wojennego, czy strajki Solidarności - jakby pokazane okiem głównego bohatera, który nie tylko nie wierzy w poważne zmiany, ale obserwuje je z boku, bez wyraźnego zainteresowania. Reżyser zaprosił do współpracy świetnych aktorów – Żurek, Cielecka, Gajos, Szyc, Arciuch, Romantowska. ‘Mniejsze zło’ nie jest kamieniem milowym polskiego kina, a nawiązuje wyraźnie do stylu rodzimego kina lat PRL-u (choćby kompletna nagość aktorek). Bohater jest lekkoduchem i do niczego nie przykłada większej wagi. Wszystkie napotykane sytuacje są krótkim przystankiem, by jakoś prześlizgnąć się do lepszych czasów. Wybiera linię najmniejszego oporu. Linię, która oddziela komunistów od opozycjonistów. Wie, że musi iść środkiem, bo wyraźne opowiedzenie się po którejś ze stron może zbyt wiele kosztować.
Temat ciekawy, jednak zrealizowany dość nieudolnie. W pewnym momencie widza zaczyna nudzić szwędanie się głównego bohatera, który wciąż próbuje pływać po powierzchni. Z drugiej strony, obraz skłania do analizy nijakości Kamila – czy tylko powtarza kroki ojca, będącego jednocześnie członkiem partii i założycielem związków zawodowych w zakładzie (jak zawsze rewelacyjny Gajos), czy zwyczajnie jest leniwym chłopaczkiem? Czy wielu ich było?

7/10

0 komentarze:

Prześlij komentarz