9.3.10

Odlot / Up

Studio Pixar na bohatera swojej 10. pełnometrażowej produkcji wybrało starszego pana. Posunięcie dość ryzykowne po zabawkach z Toy Story, nieziemskiej rodzince Iniemamocnych czy gadających autach. Mimo przewidywań specjalistów, Odlot stał się kolejnym sukcesem i zarobił setki milionów dolarów.

Carl Fredricksen to niespełna 80-letni staruszek. Nie jest jednak miłym dziadkiem w miękkich bamboszach, a raczej zgryźliwym tetrykiem a'la Walter Mathau. Carl jako dziecko marzył o dalekich podróżach, znalazł nawet towarzyszkę, by ten zamiar zrealizować. Spędził z Ellie całe życie, kilkukrotnie planując daleką podróż, którą, jak to w życiu bywa, hamują przyziemne problemy. Dopiero po śmierci żony Carl przytwierdza do domu chmurę kolorowych balonów wypełnionych helem i ...odlatuje do Ameryki Południowej, by postawić dom tuż przy wielkim wodospadzie w pięknej krainie, odkrytej przez wielbionego w dzieciństwie podróżnika Charlesa Muntza. Towarzyszy mu marudny pasażer na gapę, skaut Russell, który dołącza zupełnie niechcący, gdy próbuje zasłużyć na odznakę za pomoc starszej osobie.

Kolejny raz fachowcy z Pixar pokazali na co ich stać. Nie dość, że stworzyli historię zabawną i wzruszającą jednocześnie, to jeszcze zadbali o najdrobniejsze szczegóły. Ekipa zobrazowała w filmie prawdziwe miejsce - góry stołowe, które leżą w Wenezueli. Uznali, że jedynie będąc tam doświadczą ich piękna i poczują wyjątkowy klimat na własnej skórze. Spędzili wiele godzin szkicując każdy element - od krajobrazu, do specyficznych kształtów skał i nietypowych kwiatów - a potem wszystko przenieśli do komputera. Kraina, którą przedstawili, jest tak niesamowita, że wydaje się nierealna, a jedyne, co zostało przerysowane, to wysokość wodospadu.

Odlot pozytywnie mnie zaskoczył. Nie jest to tylko rozrywka dla dzieci z zabawnymi dialogami śmiesznymi też dla dorosłych. To także nieco nostalgiczna opowieść o samotności jesieni życia, o niespełnionych marzeniach, o odosobnieniu, o dorastaniu bez ojca, wreszcie o śmierci. Z drugiej strony daleko mu do nudnej i smutnej historii o zramolałym dziadku. Pozostałe postaci nadają tempa, kolorytu i humoru (pulchny gadatliwy skaut i uroczy pies As).
Równowaga między wzruszeniem a rozbawieniem jest tajną bronią tej produkcji. Odwagi musiał dodać ogromny sukces WALL-E. Studio Pixar wyraźnie obiera nowy kierunek i jest to bardzo dobry kierunek.


8/10


P.S. Odlot został uhonorowany dwoma Oscarami - za najlepszy film animowany oraz za najlepszą muzykę (pokonując m.in. Avatara (!), The Hurt Locker, czy Sherlocka Holmesa), a nominowany był także w kategorii najlepszy film i najlepszy scenariusz oryginalny.

0 komentarze:

Prześlij komentarz