Wrestling często kojarzony jest bardziej z teatrem niż sportem. Wyeksponowana scena, na której przerysowani i charakterystyczni bohaterowie rodem z komiksów, odgrywają swoje przedstawienie. Tak widzą to sceptycy. Dla miłośników jest to wspaniały, prawdziwy sport, gdzie zapaśnicy walczą na ringu zarówno o zwycięstwo, jak i uwielbienie tłumów.
Robin Ramzinky, pseudonim sceniczny Randy ‘The Ram’ Robinson (Mickey Rourke), główny bohater filmu Darrena Aronofsky’ego, to przygasająca gwiazda wrestlingu lat 80-tych. Kiedyś sławny, walczący w Madison Square Garden, odnoszący ogromne sukcesy i posiadający rzesze fanów zawodnik - dziś zmęczony życiem, dorabia w obskurnych magazynach, mieszka w wynajętej przyczepie, a w weekendy występuje na mini pokazach wrestlingu w okolicznych salach gimnastycznych. Randy snuje się, żyjąc z dnia na dzień, a jedyną rozrywką są wizyty w klubie ze striptizem, gdzie systematycznie odwiedza Cassidy (Marisa Tomei). The Ram jest żywą legendą, więc stale jest zapraszany na walki. Niestety po jednej z poważniejszych potyczek, zapaśnik dostaje zawału serca i trafia do szpitala. Lekarze doradzają zakończenie kariery. Randy próbuje od nowa ułożyć swoje życie. Bez wrestlingu.
Darren Aronofsky każdym swoim filmem zaskakuje i zachwyca. Jego π, Requiem dla snu i Źródło spotkały się z dużym uznaniem zarówno krytyków, jak i publiczności. Podobne reakcje pojawiły się po premierze Zapaśnika. Źródłem sukcesu tego filmu jest zdecydowanie wybitna kreacja Mickey’a Rourke, który za tę rolę otrzymał Złotego Globe’a i nominację do Oskara. Aktor wydaje się być stworzony do roli starzejącego się sportowca. I nie ze względu na aparycję i atletyczną budowę ciała. Sam kiedyś, jako nastolatek, trenował boks i walczył na ringu. W wieku 20 lat zrezygnował ze sportu na rzecz kina. Na początku lat 90-tych jeszcze wrócił do boksowania na kilka lat, bo - jak twierdził czuł - że ulega autodestrukcji i nie jest szanowany jako aktor. Jednak, jak się okazuje, na szczęście wrócił do aktorstwa.
Rourke stworzył postać z krwi i kości. Bardzo sugestywnie i realistycznie oddał rozterki bohatera, jego szarpanie się z życiem i godzenie się z odchodzącymi marzeniami. Randy żyje nadzieją, że zawsze będzie mógł walczyć, bo odnajduje w tym sens i satysfakcję. Do czasu. Gdy okazuje się, że musi zaprzestać występów, odważnie próbuje dostosować się do nowej sytuacji. Staje do zapasów z życiem, niestety skazany jest na przegraną. Historia bohatera pokazuje, że czasem mimo najszczerszych chęci i prób, nie jesteśmy w stanie zmienić tego, kim jesteśmy. Do zapaśnika dociera w końcu, że jedyne miejsce na świecie, gdzie czuje się dobrze, gdzie czuje się potrzebny, uwielbiany i szanowany - to ring.
Come back Mickey Rourke’a okazał się wielkim sukcesem, a reżyser pokazał, że ma rękę do doboru obsady. Szkoda, że Amerykańska Akademia Filmowa nie doceniła we właściwy sposób tej świetnej kreacji aktorskiej, moim zdaniem o wiele ciekawszej i bardziej wyrazistej od nagrodzonej (Sean Penn za Obywatel Milk).
Zapaśnik to film, który wzrusza i zasmuca, który szczególnie gorąco polecam. Historia, chociaż wymyślona, jest tak prawdziwa, nie tylko dzięki świetnej głównej roli męskiej, ale też dzięki autentycznym mistrzom wrestlingu, którzy wystąpili w epizodach. Na początku jest nam żal bohatera, współczujemy mu, chwilami nawet Randy wydaje się nam śmieszny, jako ponad czterdziestoletni mężczyzna w obcisłym odblaskowym kostiumie i tlenionych włosach. Krew, pot i łzy wylane przez zapaśnika, jego upór i hart ducha sprawiają, że w pełni go rozumiemy i dopingujemy w pozbawionej rozsądku walce o marzenia. Na końcu The Ram ma już nasz szacunek, sympatię, staje się w naszych oczach prawdziwym Herkulesem i legendą.
8/10
27.2.10
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz