Tytułowego bohatera poznajemy w momencie, gdy przechodzi rytuał przyjęcia do bractwa na uniwersytecie. George, w tej roli Josh Brolin, był rozrywkowym młodzieńcem, który nie stronił od alkoholu. Podejmował się różnych prac, ale żadnej z nich nie potrafił utrzymać dłużej. Ojciec większą uwagę poświęcał bratu i jego pchał w stronę polityki. George’a raczej zniechęcał, nie widząc w nim potencjału. Junior jednak, wbrew ojcu, decyduje się na karierę polityczną i ku zaskoczeniu odnosi sukcesy i pnie się w górę, zdobywając w końcu fotel prezydencki.
Film Oliviera Stone’a to kolejny w jego karierze reżyserskiej obraz ‘prezydencki’. Do tej pory nakręcił już ‘JFK’ i ‘Nixon’. I podczas gdy dwa poprzednie filmy były prawdziwymi majstersztykami, tak ‘W.’ jest biografią jakby niekompletną.
‘W.’ opowiada epizody z różnych okresów życia Juniora, przemieszane ze sobą. Poznajemy go w sytuacjach rodzinnych, gdy poznaje swoją przyszłą żonę Laurę, politycznych, gdy dyskutuje z gabinetem podejmując decyzję o ataku na Irak, prywatne, gdy śni mu się ogromny aplauz na stadionie baseballowym. Scenariusz raczej ośmiesza postać Prezydenta niż kreuje go na bohatera walczącego o wolność. Historia pokazuje, że W. nie był stworzony do rządzenia, że w sytuacjach kryzysowych nie potrafił się odnaleźć w meandrach wielkiej polityki, a doradcy łatwo mogli nim sterować. Jednak do wszystkiego pchała go ambicja, systematycznie deptana przez ojca. George W. Bush czuł, że za wszelką cenę musi zadowolić ojca i go zadziwić, sprawić by był dumny, jednocześnie irytując się, gdy ktoś ich porównywał.
Poszarpana historia Juniora nie pozwoliła na wyjaśnienie skąd mimo widocznej nieudolności, nieporadności, a nawet głupkowatości, George W. Bush rządził w Białym Domu dwie kadencje. Dlaczego mimo masowych protestów przeciwko wojnie w Iraku, W. nadal pozostał przy władzy. Zabrakło też szerszego kontekstu rządów Busha.
Ciekawie zostały pokazane relacje ojciec-syn. Bush Senior to człowiek o twardym charakterze, zdecydowany, który potrafi rzucić ostre słowo. Junior próbuje dorównać ojcu, pokazać mu, że jest czegoś wart. Dźwiga ciężar oczekiwań na swoich barkach przez lata.
‘W.’ nie jest filmem godnym polecenia. Mimo iż zachowuje standardy politycznej satyry, tak naprawdę brakuje w nim pazura. Wydaje się, że reżyser wybrał łatwą drogę naśmiewania się z byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, zapominając o stworzeniu postaci z krwi i kości. Josh Brolin świetnie naśladował oryginał, ale na naśladowaniu się zakończyło. Oczywiście dla przeciwników Busha taka biografia to gratka, bo pokazuje jego najgorsze cechy – chamstwo, prostactwo, niewielką lotność umysłu i niezgrabność. Nie ma patetyzmu, jest za to cynizm. Jednak kolejna scena prezydenta Busha ze szklanką whiskey, albo mówiącego z pełnymi ustami, nie jest ani zabawna, ani nic nie wnosi do obrazu, a służy jedynie kompromitacji bohatera. Niestety okazuje się, że o wiele trudniejsze było dla Olivera Stone’a stworzyć postać złożoną, która ma wyraźny wpływ na wydarzenia na świecie.5/10

0 komentarze:
Prześlij komentarz