<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4354460077165541087</id><updated>2012-02-17T03:05:49.137Z</updated><category term='Meksyk'/><category term='Liban'/><category term='Francja'/><category term='telegraf'/><category term='Polska'/><category term='Izrael'/><category term='film'/><category term='animacja'/><category term='dokument'/><category term='USA'/><title type='text'>Krytyczka</title><subtitle type='html'>Kobieta Kochająca Kino</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://krytyczka.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Krytyczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10247095527030713473</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-XepF-NMkVMM/TwdA4DvVF6I/AAAAAAAABZ8/oG8Ak7-v0gc/s220/IMG_5194.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>12</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4354460077165541087.post-385731488489735297</id><published>2010-07-13T13:09:00.007+01:00</published><updated>2010-07-13T13:48:35.874+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='telegraf'/><title type='text'>TELEGRAF. Od marca do czerwca.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;1. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;AVATAR&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wrażenia wizualne zdecydowanie rekompensują pustki w fabule, która jest naiwna do bólu. Jednak to, że na ponad dwie godziny każdy dorosły zapomina o swojej metryce..bezcenne. Warte zobaczenia jedynie w IMAX.&lt;br /&gt;[bez oceny]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;500 DAYS OF SUMMER&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Inteligentny dowcip, świetne aktorstwo, nowatorska realizacja i mamy ciekawy film o miłości, który nie jest mdłą papką. Gorzki i zabawny jednocześnie. Bez lukru.&lt;br /&gt;[8/10]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;BEE MOVIE&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Gadająca pszczoła walcząca w sądzie o prawa pszczół. Szczyt, ale chwilami zabawny. Pewnie najbardziej uśmiałyby się pszczoły. Na niedzielne popołudnie z brzdącem.&lt;br /&gt;[4/10]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;DECEPTION&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Rewelacyjny zestaw aktorski, powielający już widziane schematy. Niestety po tajemniczym początku następują już tylko przewidywalne sytuacje. I chyba tylko obecność Michelle Williams i Hugh Jackmann'a zatrzymuje przy ekranie.&lt;br /&gt;[5/10]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;AN EDUCATION&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie zachwyciła mnie ani odtwórczyni głównej roli (porównanie do Audrey Hepburn moocno na wyrost), ani historia, ani wykonanie. Prosta, wręcz banalna historia, bez szerszego kontekstu. Poza tym związek nastolatki i faceta po trzydziestce jest niesmaczny i w takim niesmaku pozostawałam przez większość filmu. Ratuje umiejscowienie w latach 60-tych i świetny Alfred Molina.&lt;br /&gt;[5,5/10]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;THE HURT LOCKER&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dzięki braku udziału sławnych twarzy, film zyskuje na wartości. Niesamowite zdjęcia, napięcie towarzyszące do ostatniego ujęcia, dobry scenariusz. Bez fajerwerków. O wojnie z drugiej, chyba trudniejszej strony.&lt;br /&gt;[8/10]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ANTICHRIST&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jeden z najbardziej przerażających filmów, które widziałam. Lęk w pierwotnej postaci. Przenikający do trzewi i trawiący od środka. Majstersztyk grozy. Tylko dla ludzi o mocnych nerwach.&lt;br /&gt;[9/10]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;FUNNY GAMES&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Haneke lubi objawiać przemoc w tonie, w którym śpiewa się kołysanki. Jedna, spokojna tonacja. Brutalność niemal w całości poza oczami widza. Prowokuje dotykanie zakamarków samych siebie. Czy obrona jest oczywista? W każdym może być obrzydliwy odór zła.&lt;br /&gt;[8,5/10]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;PRECIOUS&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Mocny, bolesny, prawdziwy. Słowo prawdziwy nabiera podwójnego znaczenia, gdy już wiemy, że historia wydarzyła się naprawdę. Przy takim nawale zła, którego doświadcza jedna dziewczyna, trudno mówić o empatii. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić jej zagubienia, buntu, bólu.  Świetne aktorstwo ( w tym Mariah Carey!). Film, który może uwrażliwiać i uczulić na czyjąś krzywdę dziejącą się obok.&lt;br /&gt;[8/10]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4354460077165541087-385731488489735297?l=krytyczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krytyczka.blogspot.com/feeds/385731488489735297/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/07/telegraf-od-marca-do-czerwca.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/385731488489735297'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/385731488489735297'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/07/telegraf-od-marca-do-czerwca.html' title='TELEGRAF. Od marca do czerwca.'/><author><name>Krytyczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10247095527030713473</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-XepF-NMkVMM/TwdA4DvVF6I/AAAAAAAABZ8/oG8Ak7-v0gc/s220/IMG_5194.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4354460077165541087.post-4769178420768562087</id><published>2010-03-14T18:28:00.003Z</published><updated>2010-03-14T18:33:53.771Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Liban'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Izrael'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Francja'/><title type='text'>Liban / Lebanon</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_PIXzkgXPDM4/S50r39lOONI/AAAAAAAABU0/3LJNbYOkM0A/s1600-h/7296958.2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_PIXzkgXPDM4/S50r39lOONI/AAAAAAAABU0/3LJNbYOkM0A/s200/7296958.2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5448559364611651794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Sekwencja otwierająca film Liban, to nieruchome ujęcie rozciągającego się po horyzont pola słoneczników. Widz z tego przyjemnego krajobrazu zostaje &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;brutalnie wepchnięty do czołgu. Jest poranek 6. czerwca 1982r., początek pierwszej wojny libańskiej. Czterech młodych izraelskich żołnierzy czołgistów &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;rozpoczyna swą pierwszą misję - przekraczają granicę izraelsko - libańską i mają razem z oddziałem piechoty przeczesać miasto po bombardowaniu przez &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;siły powietrzne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Wydawać się może pozornie, że to kolejna z wielu produkcji, opowiadająca o wojnie na amerykańską modłę - z aktami poświęcenia, bohaterami do &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;podziwiania i flagą narodową na końcu. Nic bardziej mylnego. Reżyser Samuel Maoz postanowił zamknąć widza w klaustrofobicznej przestrzeni wnętrza &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;czołgu i zmusić go do oberwowania wydarzeń tylko z tego miejsca. Kamera 'wychodzi' na zewnątrz tylko poprzez wizjer celownika strzelca, przez który widać &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;szczątkowe obrazy zniszczeń, okrucieństwo i cierpienie cywili. Jest to jednak tylko kilka ujęć, gdyż reżyser celowo skupia uwagę na tym, co dzieje się &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;wewnątrz blaszanej puszki. Celem jest przedstawienie jak wojna zmienia jednostkę, jak wpływa na młodego człowieka, który wcześniej 'strzelał tylko do &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;beczek', jak wygląda jej zaplecze, gdy przestaje się mówić o niej w patetyczny sposób. Zetknięcie się z pojedynczym żołnierzem, z jego emocjami, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;strachem, niepewnością, a wreszcie szaleństwem, pozwala uświadomić sobie, że ofiarami wojny są nie tylko ci, którzy zginęli. Nie mniejszymi oiarami są &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;wlaśnie ci młodzi chłopcy, strzelający z rozkazu, którzy potem przez wiele lat są prześladowani przez własną pamięć. Którzy, nie mając wyboru, wypełniają &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;polecenia, chronią swoje życie, a po zakończeniu wojny stają się cieniami samych siebie, bo  nie potrafią poradzić sobie ze wspomnieniami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Samuel Maoz, podobnie jak Ari Folman w Walcu z Bashirem, przedstawił swoje wspomnienia. Maoz to Szmulik, strzelec w czołgu. Chyba dzięki temu film &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Liban ma tak niepowtarzalny klimat. Reżyser długo pracował z aktorami, by pozwolić im wczuć się w sytuację, której sam doświadczył - zamknął ich w &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;metalowej puszce, zasugerował rozmowę z ludźmi, którzy na wojnie stracili dzieci. Efekt jest piorunujący. Widz w przestronnej sali kinowej czuje się jak &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;zamknięty w ciasnym dusznym wnętrzu czołgu wypelnionego smrodem spalin wymieszanych z wonią potu, moczu i smaru. W powietrzu unosi się też strach. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Bohaterowie filmu to nie waleczne serca, które z okrzykiem ruszą do walki. To zwykli chłopcy, których przed oddaniem strzału paraliżuje strach, którzy &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;dopiero nauczą się odwagi i zabijania, którzy marzą o powrocie do domu. Jak mówi sam reżyser, jego 'celem nie było pokazanie skrajnego realizmu, a &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;czegoś pomiędzy realizmem a surrealizmem, pokazanie piekła z wykorzystaniem takich elementów, które pogłębią wrażenie chaosu i szaleństwa na wojnie.' &lt;/span&gt; &lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Maoz, oprócz przedstawienia znanej mu wizji wojny, próbuje też powiedzieć, że w takich konfliktach są tylko przegrani. Bo nawet wygrani, na wojnie hodują &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;pokolenie poranionych, skrzywionych ludzi, którzy, jak on sam, wiele lat trzymają w sobie tragiczne wspomnienia, a brzemię pociągania za spust będą nosić &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;do końca życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8/10&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Film nagrodzony Złotym Lwem w Wenecji i Złotą Żabą na Camerimage&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4354460077165541087-4769178420768562087?l=krytyczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krytyczka.blogspot.com/feeds/4769178420768562087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/03/liban-lebanon.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/4769178420768562087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/4769178420768562087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/03/liban-lebanon.html' title='Liban / Lebanon'/><author><name>Krytyczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10247095527030713473</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-XepF-NMkVMM/TwdA4DvVF6I/AAAAAAAABZ8/oG8Ak7-v0gc/s220/IMG_5194.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_PIXzkgXPDM4/S50r39lOONI/AAAAAAAABU0/3LJNbYOkM0A/s72-c/7296958.2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4354460077165541087.post-3705402527731124281</id><published>2010-03-09T20:45:00.005Z</published><updated>2010-03-09T20:58:55.792Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='USA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='animacja'/><title type='text'>Odlot / Up</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Studio Pixar na bohatera swojej 10. pełnometrażowej produkcji wybrało starszego pana. Posunięcie dość ryzykowne po zabawkach z Toy Story, nieziemskiej &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;rodzince Iniemamocnych czy gadających autach. Mimo przewidywań specjalistów, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Odlot &lt;/span&gt;stał się kolejnym sukcesem i zarobił setki milionów dolarów. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Carl Fredricksen to niespełna 80-letni staruszek. Nie jest jednak miłym dziadkiem w miękkich bamboszach, a raczej zgryźliwym tetrykiem a'la Walter &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Mathau. Carl jako dziecko marzył o dalekich podróżach, znalazł nawet towarzyszkę, by ten zamiar zrealizować. Spędził z Ellie całe życie, kilkukrotnie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;planując daleką podróż, którą, jak to w życiu bywa, hamują przyziemne problemy. Dopiero po śmierci żony Carl przytwierdza do domu chmurę kolorowych &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;balonów wypełnionych helem i ...odlatuje do Ameryki Południowej, by postawić dom tuż przy wielkim wodospadzie w pięknej krainie, odkrytej przez &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;wielbionego w dzieciństwie podróżnika Charlesa Muntza. Towarzyszy mu marudny pasażer na gapę, skaut Russell, który dołącza zupełnie niechcący, gdy &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;próbuje zasłużyć na odznakę za pomoc starszej osobie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Kolejny raz fachowcy z Pixar pokazali na co ich stać. Nie dość, że stworzyli historię zabawną i wzruszającą jednocześnie, to jeszcze zadbali o &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;najdrobniejsze szczegóły. Ekipa zobrazowała w filmie prawdziwe miejsce - góry stołowe, które leżą w Wenezueli. Uznali, że jedynie będąc tam doświadczą &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;ich piękna i poczują wyjątkowy klimat na własnej skórze. Spędzili wiele godzin szkicując każdy element - od krajobrazu, do specyficznych kształtów skał i &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;nietypowych kwiatów - a potem wszystko przenieśli do komputera. Kraina, którą przedstawili, jest tak niesamowita, że wydaje się nierealna, a jedyne, co &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;zostało przerysowane, to wysokość wodospadu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Odlot &lt;/span&gt;pozytywnie mnie zaskoczył. Nie jest to tylko rozrywka dla dzieci z zabawnymi dialogami śmiesznymi też dla dorosłych. To także nieco nostalgiczna &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;opowieść o samotności jesieni życia, o niespełnionych marzeniach, o odosobnieniu, o dorastaniu bez ojca, wreszcie o śmierci. Z drugiej strony daleko mu do&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt; nudnej i smutnej historii o zramolałym dziadku. Pozostałe postaci nadają tempa, kolorytu i humoru (pulchny gadatliwy skaut i uroczy pies As). &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Równowaga między wzruszeniem a rozbawieniem jest tajną bronią tej produkcji. Odwagi musiał dodać ogromny sukces &lt;span style="font-style: italic;"&gt;WALL-E&lt;/span&gt;. Studio Pixar wyraźnie &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;obiera nowy kierunek i jest to bardzo dobry kierunek.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;8/10&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;P.S. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Odlot &lt;/span&gt;został uhonorowany dwoma Oscarami - za najlepszy film animowany oraz za najlepszą muzykę (pokonując m.in. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Avatara &lt;/span&gt;(!), &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Hurt Locker&lt;/span&gt;, czy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sherlocka Holmesa&lt;/span&gt;), a nominowany był także w kategorii najlepszy film i najlepszy scenariusz oryginalny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4354460077165541087-3705402527731124281?l=krytyczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krytyczka.blogspot.com/feeds/3705402527731124281/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/03/odlot-up.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/3705402527731124281'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/3705402527731124281'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/03/odlot-up.html' title='Odlot / Up'/><author><name>Krytyczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10247095527030713473</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-XepF-NMkVMM/TwdA4DvVF6I/AAAAAAAABZ8/oG8Ak7-v0gc/s220/IMG_5194.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4354460077165541087.post-2602073612966661515</id><published>2010-02-28T20:29:00.002Z</published><updated>2010-02-28T20:37:44.546Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dokument'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Francja'/><title type='text'>The Yes Men fix the world</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: verdana;font-size:85%;" &gt;Co może osiągnąć dwóch alterglobalistów zdeterminowanych by naprawiać świat? Andy Bichlbaum i Mike Bonnano postanowili sprawdzić to na własnej skórze.&lt;br /&gt;Swoje działania rozpoczynali od założenia fałszywych stron internetowych znienawidzonych korporacji. Zwykle, wcześniej czy później otrzymywali zaproszenia na konferencje, zjazdy, podczas których, podając się za przedstawicieli tych firm, mieli okazję przemówić do ludzi reprezentujących daną branżę. Ich prelekcje wypełnione są absurdem. Absurdem tak potężnym, że nikt z odbiorców, latami ogłupianych przez speców od marketingu i sprzedaży, nie pyta o ich sens. Zamiast tego słuchają uważnie, wykazują zainteresowanie i zadają pytania na temat ‘ciekawych pomysłów’ takich jak kalkulator strat (czyli na ile strat w ludziach można sobie pozwolić by rozwinąć biznes, obrazowane przykładem IBM, który sprzedawał nazistom systemy rejestrujące ludność), rescue ball – skafander na wypadek kataklizmów wynikających z globalnego ocieplenia, czy innowacyjne biopaliwo, świece otrzymywane z ludzkiego ciała.&lt;br /&gt;Yes Meni zostają przedstawieni światu, gdy na jaw wychodzi jedna ich największych akcji. Andy, podając się za rzecznika koncernu chemicznego, wygłasza w BBC World News, przed 300-milionową widownią, fałszywe oświadczenie, jakoby korporacja uznała swą odpowiedzialność i podjęła decyzję o wypłacie miliardowych odszkodowań dla ofiar katastrofy ekologicznej w indyjskim mieście Bhopal w 1984r. W wyniku eksplozji zginęło kilka tysięcy osób, a 120 tysięcy cierpi do dziś w wyniku skażeń. Koncern po niespełna dwóch godzinach zaprzeczył rewelacjom, ale świat dowiedział się o tej poważnej sytuacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ci dwaj śmiałkowie są dla mnie bohaterami. Mają ogromny tupet, nie mniejszą odwagę i bardzo dobre pomysły. Ich działania mają jeden cel – otworzyć oczy. Dlatego posuwają się do oszustwa i kłamstwa, jak twierdzą oponenci, próbując bagatelizować próby Andy’ego i Mike’a. Tylko zwykli ludzie widzą prawdziwy sens tych akcji. Okazuje się, że tezy liberalnej gospodarki, podniesione do rangi absurdu, nie zaczynają razić ich wyznawców. Zamiast oburzenia, pojawiają się komentarze o świeżości pomysłu lub o tym, że ‘na drodze do przyszłości zawsze jest ryzyko’ (słowa eksperta od wolnego rynku komentujące śmierć kilku tysięcy ludzi w Bhopal). Ośmieszenie nie daje efektu, bo ‘to, co szokuje ludzi z zewnątrz, jest normalne dla tych wewnątrz’ [korporacji].&lt;br /&gt;Co zatem mogą osiągnąć Yes Meni? Niestety niewiele – trochę rozgłosu, wywołać oburzenie ‘ofiar’ i aprobujące kiwanie głowami sprzymierzeńców. Jednak mimo wszystko ten dokument, używając satyry, groteski i ironii, otwiera oczy na przerażającą prawdę o globalnym rynku. I sama nie wiem, czy bardziej zatrważający jest brak refleksji światowych korporacji skupionych na zysku, czy naiwność zwykłych ludzi, którzy, jak słusznie twierdzi Andy Bichlbaum, ‘wierzą, że na pewno są jakieś dobre powody istnienia takiego systemu i że z pewnością jest ktoś mądry, kto je zna’.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7,5/10&lt;br /&gt;Na temat: Korporacja, Cień świętej księgi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4354460077165541087-2602073612966661515?l=krytyczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krytyczka.blogspot.com/feeds/2602073612966661515/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/02/yes-men-fix-world_28.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/2602073612966661515'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/2602073612966661515'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/02/yes-men-fix-world_28.html' title='The Yes Men fix the world'/><author><name>Krytyczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10247095527030713473</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-XepF-NMkVMM/TwdA4DvVF6I/AAAAAAAABZ8/oG8Ak7-v0gc/s220/IMG_5194.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4354460077165541087.post-5529612022329433196</id><published>2010-02-27T19:28:00.000Z</published><updated>2010-02-27T20:10:23.752Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='USA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>PUBLIC ENEMIES</title><content type='html'>&lt;p  class="MsoNormal" style="font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Rok 1933. Ameryka. John Dilinger trafia do więzienia. Gdy tak zaczyna się film o jednym z największych gangsterów w historii Stanów Zjednoczonych, spodziewamy się, że chwilę później pojawi się napis ‘2 lata wcześniej’. Bohater jednak wystrychnął wszystkich na dudka i zjawił się tam tylko po to, by uwolnić uwięzionych towarzyszy. Taki to film – historia sprytnego przestępcy.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  class="MsoNormal" style="font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wrogowie publiczni to opowieść o fragmencie życia człowieka, którego ogłoszono w czasach wielkiego kryzysu w USA wrogiem publicznym numer 1. Ramię w ramię z Dillingerem (boski Johnny Depp) kroczyli jego kompani m.in. Baby Face Nelson i Pretty Boy Floyd, nie mniej niebezpieczni, niektórzy nawet bardziej. Im więcej banków obrabowali, tym pewniej się czuli i tym bardziej narażali się policji. W końcu, grający wszystkim na nosie i będący wciąż o krok przestępca, zaczyna drażnić J.E. Hoovera, a ten był zbyt zapalony do zwalczania przestępczości, by sobie na to pozwolić. I tak, Federalne Biuro Śledcze, którego zadaniem miało być łapanie ludzi, którzy łamią prawo w więcej niż jednym stanie, z niezbyt znanej agencji rządowej stało się podporą policji, a przede wszystkim potężną organizacją na skalę światową. Hoover typuje na ścigającego swojego najlepszego agenta Melvina Purvisa (Christian Bale). Zaczyna się pościg, a raczej zabawka w kotka i myszkę.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  class="MsoNormal" style="font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Michael Mann jest oficjalnie uznawany za jednego z ciekawszych reżyserów kina akcji. Sztandarowym przykładem jego talentu jest Gorączka, majstersztyk w swej kategorii. Kiedy podjął się realizacji historii gangstera Johna Dillingera rabującego banki ze swą świtą, można się było spodziewać się, że będzie to typowe kino sensacyjne. I trudno się zawieść. Mann ma rękę do takich produkcji. Potrafi poprowadzić ekipę, by stworzyć kino dynamiczne. Jak zwykle dodaje coś innowacyjnego i zaskakuje widza pomysłowością (w Miami Vice scena ostrzelania samochodu z kamery umieszczonej wewnątrz, robi piorunujące wrażenie). Szkoda, że tak ciekawy temat został tylko nadgryziony. Zamiast przydługich strzelanin, lepiej było zgłębić postać samego wroga nr 1, czy twórcy FBI Hoovera. Nie dowiemy się dlaczego Dillinger wybrał taką drogę, ani co sprawiło, że stał się autorytetem w swoim świecie. To, co Mann gwarantuje, to jak zawsze świetny zestaw aktorów, dużą dawkę wrażeń i rewelacyjne zdjęcia.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4354460077165541087-5529612022329433196?l=krytyczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krytyczka.blogspot.com/feeds/5529612022329433196/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/02/public-enemies.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/5529612022329433196'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/5529612022329433196'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/02/public-enemies.html' title='PUBLIC ENEMIES'/><author><name>Krytyczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10247095527030713473</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-XepF-NMkVMM/TwdA4DvVF6I/AAAAAAAABZ8/oG8Ak7-v0gc/s220/IMG_5194.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4354460077165541087.post-7281013866059229200</id><published>2010-02-27T19:27:00.000Z</published><updated>2010-02-27T20:09:57.185Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>MNIEJSZE ZŁO</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Po dwudziestu latach od obalenia komunizmu w Polsce, gdy wracamy do tamtych lat, myślimy o terrorze systemu, bezwzględności władz, ale i o dzielnej opozycji i odważnych młodych ludziach, którzy na przekór wszystkiemu i wszystkim, podejmują walkę z reżimem. Najnowszy film Janusza Morgensterna „Mniejsze zło” opowiada o nieco innym przedstawicielu tamtego pokolenia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Kamil (Lesław Żurek) to student, który niewiele w życiu zrobił. Poznajemy go w momencie, gdy debiutuje w periodyku literackim. Nagle staje się rozpoznawalny, wszyscy nazywają go poetą, zdobywa powszechne uznanie. Wyrzucony z uczelni asystent (Borys Szyc) stara się go wciągnąć w działalność podziemia, a służba bezpieczeństwa we współpracę. Jednak Kamil jest cwanym młodym człowiekiem i uważnie wybiera z otaczającego go świata to, co mu się najlepiej opłaca. Kobiety są jak rękawiczki, które czasem stają się dla niego środkiem do osiągnięcia celu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Film Morgensterna pokazuje niebanalną historię studenta, który nie jest zapalonym opozycjonistą na początku lat 80-tych. Wszystko, co najważniejsze dzieje się w tle – porozumienie sierpniowe, wprowadzenie stanu wojennego, czy strajki Solidarności - jakby pokazane okiem głównego bohatera, który nie tylko nie wierzy w poważne zmiany, ale obserwuje je z boku, bez wyraźnego zainteresowania. Reżyser zaprosił do współpracy świetnych aktorów – Żurek, Cielecka, Gajos, Szyc, Arciuch, Romantowska. ‘Mniejsze zło’ nie jest kamieniem milowym polskiego kina, a nawiązuje wyraźnie do stylu rodzimego kina lat PRL-u (choćby kompletna nagość aktorek). Bohater jest lekkoduchem i do niczego nie przykłada większej wagi. Wszystkie napotykane sytuacje są krótkim przystankiem, by jakoś prześlizgnąć się do lepszych czasów. Wybiera linię najmniejszego oporu. Linię, która oddziela komunistów od opozycjonistów. Wie, że musi iść środkiem, bo wyraźne opowiedzenie się po którejś ze stron może zbyt wiele kosztować.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Temat ciekawy, jednak zrealizowany dość nieudolnie. W pewnym momencie widza zaczyna nudzić szwędanie się głównego bohatera, który wciąż próbuje pływać po powierzchni. Z drugiej strony, obraz skłania do analizy nijakości Kamila – czy tylko powtarza kroki ojca, będącego jednocześnie członkiem partii i założycielem związków zawodowych w zakładzie (jak zawsze rewelacyjny Gajos), czy zwyczajnie jest leniwym chłopaczkiem? Czy wielu ich było?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7/10&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4354460077165541087-7281013866059229200?l=krytyczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krytyczka.blogspot.com/feeds/7281013866059229200/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/02/mniejsze-zo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/7281013866059229200'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/7281013866059229200'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/02/mniejsze-zo.html' title='MNIEJSZE ZŁO'/><author><name>Krytyczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10247095527030713473</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-XepF-NMkVMM/TwdA4DvVF6I/AAAAAAAABZ8/oG8Ak7-v0gc/s220/IMG_5194.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4354460077165541087.post-2850282788778454063</id><published>2010-02-27T19:26:00.000Z</published><updated>2010-02-27T20:08:30.968Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='USA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>CHE - THE ARGENTINE</title><content type='html'>&lt;p style="font-family: verdana;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Chyba nie ma na świecie człowieka, który nie rozpoznałby słynnego wizerunku Ernesto Guevary. Twarz Che od ponad czterdziestu lat pojawia się w różnych kontekstach. Podobizna jest tak powszechna, że ktoś wpadł na pomysł stworzenia koszulki z dopiskiem ‘nie mam pojęcia, kto to jest’. Reżyser Steven Soderbergh podjął się zadania przybliżenia postaci rewolucjonisty.&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify; font-family: verdana;font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Film &lt;em&gt;Che – Rewolucja&lt;/em&gt; przedstawia &lt;a href="http://video.google.com/videoplay?docid=5762714709014580290&amp;amp;ei=f-riSbjiJdKF-QbUy8HsDQ&amp;amp;q=che+guevara"&gt;Ernesto Guevarę &lt;/a&gt;(Benicio del Toro) w momencie, gdy dołącza do Ruchu 26 lipca i Fidela Castro (Demian Bichir). Zostawia w Meksyku żonę i dziecko i podąża za rewolucją. Argentyńczyk postanawia walczyć o wolność Kuby i wyzwolenie jej spod dyktatury Batisty, bo sam w młodości, podróżując po Ameryce Płd., zetknął się z ubóstwem i niesprawiedliwością, więc uznał, że warto walczyć o wolność i prawdę.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify; font-family: verdana;font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Comendante, jak nazywają go kompani, przez dwa lata przedziera się przez lasy, pasma górskie, wraz ze swoimi partyzantami, których wspólnie z Castro werbują do oddziałów. Chętnych nie brakuje, w górskich wioskach nawet kilkunastoletni chłopcy zgłaszają się do walki. Oddziały z czasem się powiększają, są lepiej uzbrojone, zdobywają kolejne ważne punkty zajmowane przez przeciwnika. Liczebność oddziałów Fidela i Che nie była zbyt duża, ale jak sam Ernesto twierdził, na siłę oddziału składa się wiele czynników, nie tylko ilość żołnierzy. Pierwsza część dyptyku kończy się, gdy rewolucja ogarnęła większą część Kuby, Batista uciekł z kraju, a Fidel wraz ze swym Comendante kierują się w stronę Hawany.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify; font-family: verdana;font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Steven Soderbergh postanowił przybliżyć postać sławnego bojownika w filmie biograficznym, który oparty jest na wspomnieniach Ernesto Guevary z czasów rewolucji na Kubie. W filmie Che zostaje przedstawiony jako lekarz i rewolucjonista, który pragnie wolności i edukacji dla zniewolonego narodu, troszczy się o ludzi (uczy swoich partyzantów czytać, pisać i rachować), szkoli ich, nie posyła na pewną śmierć. Jest człowiekiem, który w młodym wieku przemierzył wiele krajów, gdzie pomagał chorym i rozmawiał z przypadkowo napotkanymi robotnikami (polecam &lt;em&gt;Dzienniki motocyklowe&lt;/em&gt; opowiadające o tej podróży). Chciał stanąć po stronie słabszych i być może dlatego bez wahania dołączył do ruchu i poprowadził, niemalże ramię w ramię z Castro, rewolucję. Che jest w filmie postacią szalenie charyzmatyczną, z silną osobowością i jasnymi zasadami (za zdradę i dezercję karą jest śmierć), trochę kreowany na dobrego pasterza, który prowadzi swe owce do Edenu. Ale jest także mężczyzną walecznym, oddanym idei, pokładającym wiarę w rewolucję. Zwykł mówić: „Dobry rewolucjonista to człowiek przepełniony miłością. Miłością do sprawiedliwości i prawdy.” W biografii ukazana jest też wizyta Che w Nowym Jorku w 1964r , kiedy to na szczycie ONZ, wygłosił przemówienie &lt;a href="http://www.che-lives.com/home/modules.php?name=Downloads&amp;amp;d_op=getit&amp;amp;lid=11"&gt;ostro krytykujące politykę USA&lt;/a&gt;, a także fragmenty wypowiedzi wyjęte z wywiadu, które służą za narrację do niektórych wydarzeń czy obrazów.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify; font-family: verdana;font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;em&gt;Che – Rewolucja&lt;/em&gt; trudno nazwać biografią prawdziwą i rzetelną. Reżyser nie do końca wiedział, z której strony podejść do tematu. Z obawy przed oskarżeniem o sąd nad Comendante, Soderbergh zrezygnował z oceniania zarówno Che, jak i samej rewolucji. Przedstawia jedynie Ernesto jako żołnierza, stratega, lekarza, partyzanta, który walkę miał w sercu. Nieporuszany jest, przynajmniej w pierwszej części, temat egzekucji dokonywanych przez Che i jego ludzi. A jeśli już się pojawia to w ramach usprawiedliwionych epizodów. Z drugiej strony scenariusz oparty jest na wspomnieniach rewolucjonisty, zatem historia od początku jest nieco subiektywna. Choć Benicio del Toro wydaje się być stworzony do roli Guevary, to jednak brakuje – moim zdaniem z winy reżysera – zagłębienia się w postać, odarcia jej z legendy. Kto, tak jak ja, oczekiwał filmu, który będzie pokazywał Che w ostrym świetle, ten się zawiedzie. Niedosyt po części rekompensują świetne zdjęcia i rewelacyjne aktorstwo. Warto ten film obejrzeć dla roli &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Benicio_del_Toro"&gt;Benicio del Toro&lt;/a&gt; (znanego z takich filmów jak: &lt;em&gt;21 gramów&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;Traffic&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;Przekręt&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;Sin City&lt;/em&gt;), który kolejny raz udowadnia, jak wielki ma talent aktorski i jakim jest intrygującym artystą. Prawdziwej historii z tej opowieści na pewno się nie dowiemy.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify; font-family: verdana;font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;6/10&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4354460077165541087-2850282788778454063?l=krytyczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krytyczka.blogspot.com/feeds/2850282788778454063/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/02/che-argentine.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/2850282788778454063'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/2850282788778454063'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/02/che-argentine.html' title='CHE - THE ARGENTINE'/><author><name>Krytyczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10247095527030713473</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-XepF-NMkVMM/TwdA4DvVF6I/AAAAAAAABZ8/oG8Ak7-v0gc/s220/IMG_5194.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4354460077165541087.post-9147427878262949027</id><published>2010-02-27T19:24:00.000Z</published><updated>2010-02-27T20:07:53.533Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Francja'/><title type='text'>MAN ON WIRE</title><content type='html'>&lt;p style="font-family: verdana;font-family:verdana;" &gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;W 1968r. nastoletni linoskoczek, żongler, magik i artysta pantomimy Philippe Petit, przeglądając gazetę w poczekalni u dentysty, znalazł ogłoszenie o mających powstać w USA najwyższych budynkach świata – bliźniaczych Twin Towers. Zamarzył, by przejść po linie rozpiętej między nimi. Wtedy jeszcze nie wiedział czy i jak uda mu się zrealizować to marzenie, ale bez wahania wyrwał stronę z gazety, wyszedł z gabinetu i zaczął dążyć do realizacji ‘nierealnego’ celu.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brytyjski reżyser James March podjął się ekranizacji książki Philippe’a Petit &lt;em&gt;To Reach the Clouds, &lt;/em&gt;opowiadającej o tym, jak francuski młodzieniec spełnił swoje marzenia. W filmie historia opowiadana jest przez samego Philippe, a także przez wiele osób mu bliskich - przyjaciela Jean-Louis Blondeau czy partnerkę Annie Allix i dalszych, które pomagały mu w realizacji celu. Wszyscy już w średnim wieku, przed okiem kamery wspominają wyczyn, którego wspólnie dokonali. Phillipe, charyzmatyczny i zdecydowany marzyciel, przez 6 lat wraz ze swoimi przyjaciółmi, a potem także innymi życzliwymi ludźmi, planował, w jaki sposób dostać się do wież i jak je zdobyć. Wielokrotnie podróżował do Nowego Jorku, żeby rozpoznać teren, zebrać jak najwięcej przydatnych informacji, wymyślić najskuteczniejszy plan działania. W międzyczasie ‘trenuje’, przechodząc po linie rozwieszonej na Katedrze Notre Damme oraz moście w Sydney. Wreszcie 7 sierpnia 1974r Phillipe Petit przeszedł po linie rozciągniętej między wieżami World Trade Center. Przez 45 minut krążył po linie rozpiętej na długości ponad 40m i wysokości 400m.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="text-align: justify; font-family: verdana;font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Dawno na naszych ekranach nie było dokumentu, który ogląda się jak thriller. March prowadzi historię dynamicznie. Jednocześnie słuchamy narracji uczestników wydarzeń, oglądamy &lt;a href="http://jlblondeau.com/collection.php?collection_id=1&amp;amp;language=en"&gt;autentyczne zdjęcia&lt;/a&gt; i paradokumentalne obrazy, a wszystko podkreślone świetną muzyką. Napięcie rośnie do punktu kulminacyjnego, czyli spaceru po linie. W filmie relacje ekipy przeplatają się z błyskotliwymi i humorystycznymi komentarzami Phillipe, który jest nadal człowiekiem pełnym energii i nadal wydaje się być marzycielem.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="text-align: justify; font-family: verdana;font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;em&gt;Człowiek na linie&lt;/em&gt; to historia wyjątkowa, a film porywający (nagrodzony na festiwalu w Sundance, w tym roku zdobył Oscara dla najlepszego filmu dokumentalnego). Grupka młodych Francuzów angażuje się w realizację marzenia jednego linoskoczka. Marzenia szalonego, nierealnego, poza zasięgiem i utkwionym gdzieś poza rzeczywistością. Jednak pragnienie Phillipe było tak silne, że zaraził pasją swoich przyjaciół. Oni bez zastanowienia i bez reszty oddali się idei i pomysłowi. Gdy opowiadają o tym wydarzeniu po 35 latach, nadal widać w nich tamtą radość tworzenia i zachwyt, ze łzami w oczach wspominają to, czego udało im się dokonać. Mieli i mają świadomość, że dokonali czegoś wyjątkowego, że stworzyli dzieło. Sam bohater z niemniejszą pasją opowiada o wydarzeniach sprzed lat, niczym łobuziak, któremu udało się wszystkich przechytrzyć i coś spsocić. Zrobić coś, czego nikt wcześniej nie dokonał. Spacerować wśród chmur i zachwycić ludzi.&lt;br /&gt;Oczywiście widz dopinguje i trzyma kciuki za szalony wyczyn, przy okazji zapominając o rzeczywistości i dając się ponieść magicznej aurze. Można poczuć się jak podczas przedstawienia iluzjonisty. I chociaż znamy kulisy i tajemnice sztuczki, dajemy się ponieść wyjątkowej atmosferze towarzyszącej wielkim zdarzeniom.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="text-align: justify; font-family: verdana;font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Historia Phillipe Petita wzbudza zazdrość. Któż z nas nie chciałby podążyć za marzeniem, choćby szalonym i nierealnym. Któż nie chciałby z naiwnością dziecka wymyślać kolejnych sposobów na przekroczenie granic. Któż nie chciałby wyrwać się z ram i szablonów i posmakować wolności. Petit tego dokonał. Bez zastanowienia pognał za swoim marzeniem, z premedytacją wciągając w nie innych. Sprawił, że jego cel stał się ich celem. Nie zastanawiał się nad sensem wyczynu. Służyć miał on tylko sztuce i pięknu. Bez myślenia o konsekwencjach i przyczynach. Gdy tuż po wydarzeniu któryś z dziennikarzy zadał pytanie Phillipe dlaczego to zrobił, odpowiedział: „Gdy widzę trzy pomarańcze, zaczynam nimi żonglować; gdy widzę dwie wieże, przechodzę między nimi”.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p  style="text-align: justify; font-family: verdana;font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;7/10&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4354460077165541087-9147427878262949027?l=krytyczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krytyczka.blogspot.com/feeds/9147427878262949027/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/02/man-on-wire.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/9147427878262949027'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/9147427878262949027'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/02/man-on-wire.html' title='MAN ON WIRE'/><author><name>Krytyczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10247095527030713473</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-XepF-NMkVMM/TwdA4DvVF6I/AAAAAAAABZ8/oG8Ak7-v0gc/s220/IMG_5194.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4354460077165541087.post-5139995684782658763</id><published>2010-02-27T19:22:00.000Z</published><updated>2010-02-27T20:06:07.050Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='USA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>THE WRESTLER</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Wrestling często kojarzony jest bardziej z teatrem niż sportem. Wyeksponowana scena, na której przerysowani i charakterystyczni bohaterowie rodem z komiksów, odgrywają swoje przedstawienie. Tak widzą to sceptycy. Dla miłośników jest to wspaniały, prawdziwy sport, gdzie zapaśnicy walczą na ringu zarówno o zwycięstwo, jak i uwielbienie tłumów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Robin Ramzinky, pseudonim sceniczny Randy ‘The Ram’ Robinson (Mickey Rourke), główny bohater filmu Darrena Aronofsky’ego, to przygasająca gwiazda wrestlingu lat 80-tych. Kiedyś sławny, walczący w Madison Square Garden, odnoszący ogromne sukcesy i posiadający rzesze fanów zawodnik - dziś zmęczony życiem, dorabia w obskurnych magazynach, mieszka w wynajętej przyczepie, a w weekendy występuje na mini pokazach wrestlingu w okolicznych salach gimnastycznych. Randy snuje się, żyjąc z dnia na dzień, a jedyną rozrywką są wizyty w klubie ze striptizem, gdzie systematycznie odwiedza Cassidy (Marisa Tomei). The Ram jest żywą legendą, więc stale jest zapraszany na walki. Niestety po jednej z poważniejszych potyczek, zapaśnik dostaje zawału serca i trafia do szpitala. Lekarze doradzają zakończenie kariery. Randy próbuje od nowa ułożyć swoje życie. Bez wrestlingu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Darren Aronofsky każdym swoim filmem zaskakuje i zachwyca. Jego π, Requiem dla snu i Źródło spotkały się z dużym uznaniem zarówno krytyków, jak i publiczności. Podobne reakcje pojawiły się po premierze Zapaśnika. Źródłem sukcesu tego filmu jest zdecydowanie wybitna kreacja Mickey’a Rourke, który za tę rolę otrzymał Złotego Globe’a i nominację do Oskara. Aktor wydaje się być stworzony do roli starzejącego się sportowca. I nie ze względu na aparycję i atletyczną budowę ciała. Sam kiedyś, jako nastolatek, trenował boks i walczył na ringu. W wieku 20 lat zrezygnował ze sportu na rzecz kina. Na początku lat 90-tych jeszcze wrócił do boksowania na kilka lat, bo - jak twierdził czuł - że ulega autodestrukcji i nie jest szanowany jako aktor. Jednak, jak się okazuje, na szczęście wrócił do aktorstwa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Rourke stworzył postać z krwi i kości. Bardzo sugestywnie i realistycznie oddał rozterki bohatera, jego szarpanie się z życiem i godzenie się z odchodzącymi marzeniami. Randy żyje nadzieją, że zawsze będzie mógł walczyć, bo odnajduje w tym sens i satysfakcję. Do czasu. Gdy okazuje się, że musi zaprzestać występów, odważnie próbuje dostosować się do nowej sytuacji. Staje do zapasów z życiem, niestety skazany jest na przegraną. Historia bohatera pokazuje, że czasem mimo najszczerszych chęci i prób, nie jesteśmy w stanie zmienić tego, kim jesteśmy. Do zapaśnika dociera w końcu, że jedyne miejsce na świecie, gdzie czuje się dobrze, gdzie czuje się potrzebny, uwielbiany i szanowany - to ring.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Come back Mickey Rourke’a okazał się wielkim sukcesem, a reżyser pokazał, że ma rękę do doboru obsady. Szkoda, że Amerykańska Akademia Filmowa nie doceniła we właściwy sposób tej świetnej kreacji aktorskiej, moim zdaniem o wiele ciekawszej i bardziej wyrazistej od nagrodzonej (Sean Penn za Obywatel Milk).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Zapaśnik to film, który wzrusza i zasmuca, który szczególnie gorąco polecam. Historia, chociaż wymyślona, jest tak prawdziwa, nie tylko dzięki świetnej głównej roli męskiej, ale też dzięki autentycznym mistrzom wrestlingu, którzy wystąpili w epizodach. Na początku jest nam żal bohatera, współczujemy mu, chwilami nawet Randy wydaje się nam śmieszny, jako ponad czterdziestoletni mężczyzna w obcisłym odblaskowym kostiumie i tlenionych włosach. Krew, pot i łzy wylane przez zapaśnika, jego upór i hart ducha sprawiają, że w pełni go rozumiemy i dopingujemy w pozbawionej rozsądku walce o marzenia. Na końcu The Ram ma już nasz szacunek, sympatię, staje się w naszych oczach prawdziwym Herkulesem i legendą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;8/10&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4354460077165541087-5139995684782658763?l=krytyczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krytyczka.blogspot.com/feeds/5139995684782658763/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/02/wrestler.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/5139995684782658763'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/5139995684782658763'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/02/wrestler.html' title='THE WRESTLER'/><author><name>Krytyczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10247095527030713473</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-XepF-NMkVMM/TwdA4DvVF6I/AAAAAAAABZ8/oG8Ak7-v0gc/s220/IMG_5194.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4354460077165541087.post-8567379497607663871</id><published>2010-02-27T19:17:00.000Z</published><updated>2010-02-27T20:00:10.760Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='USA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>W.</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: verdana;font-family:Times New Roman;font-size:85%;"  &gt;&lt;strong&gt;George W. Bush ma zarówno gorących zwolenników, jak i zagorzałych przeciwników. Biografia 43. Prezydenta Stanów Zjednoczonych stworzona przez Oliviera Stona pt. „W” na pewno bardziej przypadnie do gustu tym drugim.&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana;font-family:verdana;font-size:85%;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;p style="font-family: verdana;font-family:verdana;"  align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Tytułowego bohatera poznajemy w momencie, gdy przechodzi rytuał przyjęcia do bractwa na uniwersytecie. George, w tej roli Josh Brolin, był rozrywkowym młodzieńcem, który nie stronił od alkoholu. Podejmował się różnych prac, ale żadnej z nich nie potrafił utrzymać dłużej. Ojciec większą uwagę poświęcał bratu i jego pchał w stronę polityki. George’a raczej zniechęcał, nie widząc w nim potencjału. Junior jednak, wbrew ojcu, decyduje się na karierę polityczną i ku zaskoczeniu odnosi sukcesy i pnie się w górę, zdobywając w końcu fotel prezydencki.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: verdana;font-family:verdana;"  align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Film Oliviera Stone’a to kolejny w jego karierze reżyserskiej obraz ‘prezydencki’. Do tej pory nakręcił już ‘&lt;em&gt;JFK’&lt;/em&gt; i ‘&lt;em&gt;Nixon’&lt;/em&gt;. I podczas gdy dwa poprzednie filmy były prawdziwymi majstersztykami, tak ‘W.’ jest biografią jakby niekompletną.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: verdana;font-family:verdana;"  align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;‘W.’ opowiada epizody z różnych okresów życia Juniora, przemieszane ze sobą. Poznajemy go w sytuacjach rodzinnych, gdy poznaje swoją przyszłą żonę Laurę, politycznych, gdy dyskutuje z gabinetem podejmując decyzję o ataku na Irak, prywatne, gdy śni mu się ogromny aplauz na stadionie baseballowym. Scenariusz raczej ośmiesza postać Prezydenta niż kreuje go na bohatera walczącego o wolność. Historia pokazuje, że W. nie był stworzony do rządzenia, że w sytuacjach kryzysowych nie potrafił się odnaleźć w meandrach wielkiej polityki, a doradcy łatwo mogli nim sterować. Jednak do wszystkiego pchała go ambicja, systematycznie deptana przez ojca. George W. Bush czuł, że za wszelką cenę musi zadowolić ojca i go zadziwić, sprawić by był dumny, jednocześnie irytując się, gdy ktoś ich porównywał. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: verdana;font-family:verdana;"  align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Poszarpana historia Juniora nie pozwoliła na wyjaśnienie skąd mimo widocznej nieudolności, nieporadności, a nawet głupkowatości, George W. Bush rządził w Białym Domu dwie kadencje. Dlaczego mimo masowych protestów przeciwko wojnie w Iraku, W. nadal pozostał przy władzy. Zabrakło też szerszego kontekstu rządów Busha. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-family: verdana;font-family:verdana;"  align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Ciekawie zostały pokazane relacje ojciec-syn. Bush Senior to człowiek o twardym charakterze, zdecydowany, który potrafi rzucić ostre słowo. Junior próbuje dorównać ojcu, pokazać mu, że jest czegoś wart. Dźwiga ciężar oczekiwań na swoich barkach przez lata.  &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-family: verdana;font-family:Times New Roman;font-size:85%;"  &gt;‘&lt;em&gt;W&lt;/em&gt;.’ nie jest filmem godnym polecenia. Mimo iż zachowuje standardy politycznej satyry, tak naprawdę brakuje w nim pazura. Wydaje się, że reżyser wybrał łatwą drogę naśmiewania się z byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, zapominając o stworzeniu postaci z krwi i kości. Josh Brolin świetnie naśladował oryginał, ale na naśladowaniu się zakończyło. Oczywiście dla przeciwników Busha taka biografia to gratka, bo pokazuje jego najgorsze cechy – chamstwo, prostactwo, niewielką lotność umysłu i niezgrabność. Nie ma patetyzmu, jest za to cynizm. Jednak kolejna scena prezydenta Busha ze szklanką whiskey, albo mówiącego z pełnymi ustami, nie jest ani zabawna, ani nic nie wnosi do obrazu, a służy jedynie kompromitacji bohatera. Niestety okazuje się, że o wiele trudniejsze było dla Olivera Stone’a stworzyć postać złożoną, która ma wyraźny wpływ na wydarzenia na świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5/10&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4354460077165541087-8567379497607663871?l=krytyczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krytyczka.blogspot.com/feeds/8567379497607663871/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/02/w.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/8567379497607663871'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/8567379497607663871'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/02/w.html' title='W.'/><author><name>Krytyczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10247095527030713473</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-XepF-NMkVMM/TwdA4DvVF6I/AAAAAAAABZ8/oG8Ak7-v0gc/s220/IMG_5194.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4354460077165541087.post-7688101234424423959</id><published>2010-02-27T19:12:00.001Z</published><updated>2010-02-27T20:04:13.872Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Meksyk'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Keep out! - ZONA</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Przedmieścia Mexico City. Strzeżone osiedle zamknięte – Zona. W przestrzeni ograniczonej wysokim murem, drutem kolczastym, gdzie niemalże każdy skrawek terenu nadzoruje oko kamery, dochodzi do tragicznych wydarzeń, które pociągną za sobą niespodziewane i niesłychane konsekwencje.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Debiut reżyserski Rodrigo Pia „Zona”, nagrodzony na festiwalu Wenecja 2007, zaczyna się spokojnie. Widzimy piękne zadbane posesje szanowanych obywateli. Zona to osiedle ekskluzywne zamieszkane jedynie przez ludzi na poziomie – lekarzy, nauczycieli, prawników, innymi słowy przez ludzi sukcesu. Tuż za murem granicznym Zony zaczynają się biedne przedmieścia, slumsy, bardziej powszechny w Meksyku obrazek. Mieszkańcy Zony żyli w odizolowaniu od reszty świata. Posiadając własny system ochrony, autonomię i zezwolenia na broń, nabrali pewności, że udało im się osiągnąć pewnego rodzaju utopię – bezpieczny zakątek w Meksyku. Miejsce, gdzie mogą żyć spokojnie ze swoimi rodzinami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Aż do dnia, gdy na ich teren wkracza trzech wyrostków, którzy korzystają z chwilowej awarii zabezpieczeń i włamują się do jednego z domów. Niestety zaskakuje ich właścicielka, wywiązuje się szamotanina i jeden z włamywaczy morduje starszą panią. Ochrona reaguje natychmiast, w strzelaninie ginie dwóch sprawców i ochroniarz. Trzeciemu udaje się uciec, ale niestety tylko zdoła ukryć się w jednej z piwnic na terenie Zony. Mieszkańcy decydują się na ukrycie wydarzeń przed policją i sami próbują wymierzyć sprawiedliwość. Rozpoczyna się regularna obława.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Wizja suburbii wg Pia na pewno spodobałaby się Samowi Mendesowi, który zarówno w American Beauty, jak i w Revolutionary Road pokazał, jak smutne tajemnice kryją cukierkowe i idealne przedmieścia w Ameryce. Pia idzie dalej, rozważając nad złem w owczej skórze, zbliżając się stylistyką i sposobem budowania napięcia do Fernando Meirellesa i jego Miasta Boga.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Można zdecydowanie stwierdzić, że to udany debiut reżysera. Dzieło jest poprowadzone tak umiejętnie, że widz aż gotuje się z nadmiaru gromadzących się emocji. Film trzyma w napięciu i nie pozwala pozostać obojętnym. Panika i agresja wymieszana z adrenaliną i poczuciem zagrożenia własnego gniazda, wyzwala w mieszkańcach Zony coraz bardziej negatywne emocje. Nagle wykształceni i szanowani ludzie o nieposzlakowanej opinii, gotowi są patrolować wieczorami ulice osiedla, z latarkami, strzelbami i jakąkolwiek bronią, by tylko wytropić ostatniego ze złoczyńców i wymierzyć sprawiedliwość. Niewielu zachowuje zdrowy rozsądek. Jednak nie mają najmniejszych szans by przekonać resztę. Emocje i strach napędzają się, gromadzą, kumulują, do obławy włącza się nawet młodzież, aż do punktu kulminacyjnego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;W filmie strach gromadzi się gdzieś pod skórą, niedostrzegalnie. Napięcie świetnie buduje bardzo dobra muzyka, ale to także zasługa fantastycznych kreacji aktorskich twarzy hiszpańskiego kina, znanych z innych filmów, ale też i młodych talentów – Daniel Gimenez Cacho jako Daniel, Maribel Verdu jako Mariana, Alan Chavez jako Miguel, Daniel Tovar jako Alejandro. Aktorzy są jednakże tłem dla sprawy, dla tematu jakim jest studium ludzkiej natury.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Film wywiera ogromne wrażenie, dotykając najskrytszych i najdzikszych instynktów człowieka. Pokazuje, że niewiele wiemy o sobie. Czy wielu z nas byłoby gotowych za wszelką cenę bronić swojej rodziny? Do czego bylibyśmy skłonni się posunąć? Gdzie leży granica obrony przed złem? Nigdy do końca nie wiemy jak człowiek się zachowa, gdy poczuje zagrożenie. Jak wpłynie na niego panika tłumu, panika społeczeństwa, które go otacza. Film każe się zastanowić na ile bylibyśmy odporni na wpływ otoczenia i czy w każdym człowieku istnieje zło, czy każdy ma mroczną stronę?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;7/10&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4354460077165541087-7688101234424423959?l=krytyczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krytyczka.blogspot.com/feeds/7688101234424423959/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/02/keep-out-zona.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/7688101234424423959'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/7688101234424423959'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/02/keep-out-zona.html' title='Keep out! - ZONA'/><author><name>Krytyczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10247095527030713473</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-XepF-NMkVMM/TwdA4DvVF6I/AAAAAAAABZ8/oG8Ak7-v0gc/s220/IMG_5194.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4354460077165541087.post-5435906954158453671</id><published>2010-02-27T19:05:00.001Z</published><updated>2010-02-27T19:51:19.213Z</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><title type='text'>REZERWAT</title><content type='html'>&lt;p style="font-family: verdana;"&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;   Prosta historia – młody fotograf Marcin rozstaje się z dziewczyną i wprowadza się do starej obskurnej kamienicy na warszawskiej Pradze. Przy okazji dostaje ‘fuchę’. Ma zrobić trochę zdjęć kamienicy dla właściciela. Przy okazji ‘pstrykania’ okolicy i ludzi poznaje podwórkowych pijaczków, u których szybko wkupuje się w łaski drobnymi, Hankę sexi fryzjerkę, kioskarkę plotkarę i łobuziaka kilkunastoletniego Grzesia, który tłucze mu szyby, a potem kradnie aparat. Marcin stopniowo poznaje otoczenie i panujące zasady.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;   Po takich filmach nabieram wiary w polskie kino. Bo co tutaj mamy – zabawną komedię, dobry scenariusz, ciekawi aktorzy, którzy stworzyli świetne kreacje (Hanka jest po prostu bombowa), piękna scenografia (tak, Praga potrafi być piękna z tą obskurnością) i dobra zabawa. &lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Obawiałam się, czy ten film, jak wiele polskich ambitniejszych produkcji, nie będzie przygnębiający, z tragicznym zakończeniem. Zostałam mile zaskoczona. Reżyserowi Łukaszowi Palkowskiemu udało się stworzyć prawdziwy, mądry i zabawny obraz. Pokazuje Pragę nie jako obszar degrengolady, patologii i zła. Jest to zakątek, gdzie każdy zna swoje miejsce, gdzie panują jasne zasady, gdzie wódkę pije się na szklanki, a każdy ma swoją malutką tajemnicę (którą i tak w końcu zna Pani Kioskarka).&lt;br /&gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;Bardzo trafny jest tytuł, ponieważ faktycznie ‘obcy’ są tam niemile widziany. Panuje zasada: Jesteś swój – jesteś bezpieczny, co potwierdza scena, w której Hanka broni Marcina przed ‘skrojeniem’ przez kilku miejscowych dresiarzy. Wystarczy słowo sąsiad i jest po sprawie.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;   Praga jest rezerwatem, czyli częścią Warszawy, która „&lt;span&gt;obejmuje obszary zachowane w stanie naturalnym lub mało zmienionym”. Po prawej stronie Wisły czas jakby się zatrzymał. Nie ma wieżowców, garniturów, pogoni za pieniędzmi. Ludzie tam mówią o sobie jakby byli mieszkańcami wsi zabitej dechami, z której trudno się wyrwać. Można odnieść wrażenie, że rzeka występuje w mentalności prażan prawie jako mur berliński. A przecież ‘wystarczy’ tylko przekroczyć most. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;„Rezerwat” mnie zachwycił. Ma w sobie inteligentny dowcip, którego trzeba szukać ze świecą w większości dzisiejszych filmów. Można dzięki niemu zakochać się w Pradze, a kto już kocha Warszawę, ten umocni swoje uczucie. Czy reżyser robił dobrą minę do złej gry przedstawiając w ten sposób te okolice? Może tak. Ale wydaje mi się, że mimo wszystko mieszkają tam dobrzy ludzie, a stereotyp Pragi jako mekki złodziei i bandytów jest mocno przesadzony. &lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-size:85%;" &gt; &lt;br /&gt;Szczerze mówiąc po wyjściu z kina zapragnęłam wziąć mojego Zenita, wskoczyć w dres i połazić po Stalowej.&lt;br /&gt;7/10&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4354460077165541087-5435906954158453671?l=krytyczka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://krytyczka.blogspot.com/feeds/5435906954158453671/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/02/rezerwat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/5435906954158453671'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4354460077165541087/posts/default/5435906954158453671'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://krytyczka.blogspot.com/2010/02/rezerwat.html' title='REZERWAT'/><author><name>Krytyczka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/10247095527030713473</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-XepF-NMkVMM/TwdA4DvVF6I/AAAAAAAABZ8/oG8Ak7-v0gc/s220/IMG_5194.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
